Jedna z powieści, które w tym roku znajdziecie za darmo na Woblinku w ramach akcji Czytaj.pl. Skoro z Legimi na razie zonk, to trzeba szukać innych źródeł tego co ciekawe w audio.
Tym razem jednak nie do końca w moim guście. Nawet nie wiem co to miało być. Powieść historyczna, czy raczej fantasy, coś mocno nawiązującego do realnych wydarzeń, czy raczej wariacje na temat jakichś własnych koszmarów autorki.
W każdym razie - bardziej forma niż treść. W dodatku forma ciężkostrawna, rozbudowane w nieskończoność porównania, dygresje, potok myśli pełen nie tylko wulgaryzmów, ale i jakichś sennych wizji, fantazji. Gdyby jednak choć z tego coś wynikało, żeby ta opowieść prowadziła nas w jakieś sensowne miejsce...
Città di Sant’Angelo niegdyś było miastem słynnym i pięknym. A dziś? Nękają je nie tylko brud, rozpusta, chciwość, przemoc i szaleństwo, na każdym kroku czujemy też, że ludzie spodziewają się nadejścia jakiejś tragedii. Jeżeli zaś lada chwila nadejdzie kres wszystkiego co budowali, na co pracowali, po co zatem się starać? Nie brakuje takich, którzy wieszczą, że źródłem wszelkiego zła jest niesprawiedliwość społeczna, egoizm i zachłanność możnych i kościoła, a lekarstwo upatrują w tym by zburzyć dotychczasowy porządek świata.
Po co cechy, terminowanie, cały ten trud, skoro potem za swoją pracę dostajesz marne grosze. Nie łatwiej iść za buntownikami, za heretykami, których tak boją się możni, bo mówią o ewangelicznym ubóstwie?
Słucha się tego (albo czyta) niczym pijacki bełkot, długą opowieść szaleńca, który obiecał ci streścić swoje przygody za kubek wina. Sen, fantazje, przekleństwa, wygłupy młodych, świntuszenie i zwykłe gwałty, wygrażanie władzy - wszystko tu jest, przeplata się ze sobą, tworząc przedziwny mętlik.
Mimo iż atmosfera może się niektórym nawet spodobać, to pewnie i tak będzie im brakować konkretnej akcji. Niestety niewiele się tu dzieje, a nawet miłośnicy historii mogą być rozczarowani, bo mimo rzucanych mimochodem rodów, imion, tytułów, miejsc, na próżno próbuje się poskładać to w jakąś sensowną całość.
Są fragmenty takie, zachwycające tak że palce lizać, ale całość... W mojej ocenie raczej mało strawna, a jeżeli będziemy skupiać się jedynie na treści, a nie na formie, zwyczajnie nudna.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz