Debiut łódzkiego zespołu Heima wart jest uwagi, bo to fajna muzyka środka i słucha się tego z przyjemnością większą niż większości tego co leci w stacjach radiowych grających pop. Bardzo ciekawy głos Olgi Stolarek, która jest też autorką tekstów i liderką formacji, to na pewno plus, ale mam wrażenie, że tu całość jest dobrze przemyślana, nie przypadkowa (wystarczy zobaczyć też ich profil na FB albo teledyski). Większość numerów to bardzo spokojne granie, taki domowe, klimatyczne, z fajna przestrzenią tworzoną m.in. przez sekcję rockową, pianino, syntezator, ale i trąbkę. Ładne to po prostu. Lekko może i pościelowo, ale gdy wsłuchasz się w teksty jest wcale nie banalnie, na pewno nie tylko o miłości.
To trochę bliskie tak modnym teraz songwriterom, samotnym grajkom, ale zespół robi to dobrą robotę, jest sporo fajnych pomysłów. Jest w tym delikatność, ale jednocześnie na pewno czuje się coś co sprawia, że nie zasypiamy, że dostajemy zastrzyk czegoś ożywczego. Ma się ochotę słuchać, nucić...
I żeby tylko tak częściej tak grano taką muzę, to byłoby tu parę typów na przebój. Posłuchajcie zresztą sami, bo przecież nie musicie mi wierzyć :)
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz