Obecnie by jakiś serial kryminalny został zapamiętany, trzeba czegoś wyjątkowego - czasem twórcy stawiają na plener, klimat, czasem na ciekawego bohatera. W przypadku Dzikiego Billa trudno mi wskazać czym to coś miałoby być. Sceneria to leniwe brytyjskie peryferia, ale jakoś mocno ich się nie eksponuje, bohater to cynik, w dodatku dość zadufany w sobie i nie przepadający za ludźmi. Za co go lubić? Za to, że w Stanach miał sukcesy? Teraz przybył tu by realizować misję jakiej nikt nie chciał się podjąć - dokonać reorganizacji, której efektem mają być duże oszczędności.
Może to jakoś wyróżnia serial - zwykle jednak policjanci ze sobą współpracują, a ten wszystkich traktuje z góry, chce ich zwalniać i pieprzy jedynie o statystykach, wynikach itp.
Niby wątek z nastoletnią córką ma go ocieplić, ale też jakoś jest mocno nieporadny w tej relacji. No nie lubię drania. Niby 6 odcinków, więc nie ma nudy, ale żeby jakoś mnie wciągnęło to też nie powiem. Każdy odcinek to odrębna sprawa, w której największą robotę robi chyba jedna z policjantek, młoda i ambitna, a nie jej szef, który wszystkich ma w dupie. Narzeka na pogodę, na ludzi, którzy mu nie ufają, na okolicę, którą traktuje jako wieś. I chce żeby go słuchano i szanowano? W życiu.
Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz