Myślałeś kiedyś o tym jak gromadzić te ulotne chwile towarzyszące dobremu filmowi, spektaklowi, płycie czy książce? To miejsce na dzielenie się opiniami czy emocjami. Zachwytem i rozczarowaniem. Mam nadzieję, że będzie ono nie tylko dla mnie. W natłoku śmieci warto szukać perełek - każdy dzień to jedna propozycja kulturalna w notatniku. Znajdźmy czas dla siebie - na książkę, kino, teatr, koncert czy płytę. Jeżeli nie teraz to kiedy?
To nie żaden mesjasz, tylko bardzo niegrzeczny chłopak czyli taaaaki benefis!
Dziś tylko krótka notka, bo po pracy jeszcze wypad do kina (czy chwaliłem się, że Gutek Film zaproponował mi wspópłracę i teraz mam zaproszenia na pokazy prasowe?)... A notka o czymś bardzo zakręconym. Bo grupa Monty Pythona i jej poczucie humoru już samo w sobie jest specyficzne, dodatkowo tym razem żarty miały koncentrować się na ich słynnym i postrzeganym przez wielu jako obrazoburczy filmie "Żywot Briana". I żeby jeszcze spotęgować absurdalność ich pomysłów wyobraźmy sobie teraz, że te żarty przerobiono na oratorium w stylu Rubika :) To warto zobaczyć! Jeżeli tylko lubicie tych wariatów to nawet trzeba! Przy nich to co wyprawiają Fedorowicz, Laskowik i Malicki to kaszka manna dla emerytów.
Panowie oratorium przygotowali aby uczcić 40 rocznicę powstania grupy i zadbali o to by oprawa była godna tego wydarzenia. Ach czegoś tu nie ma - oprócz czworga artystów wykonujących partie solowe i ogromnego chóru i orkiestry symfonicznej pojawiają się Szkoci z kobzami, balecik kanadyjskiej policji, kapela meksykańska, no i goście. Kolejno na scenie pojawiają się m.in. Carol Cleveland, Terry Gilliam i Michael Palin (np. przebrany za kobietę) - każdy z nich w różnych, czasem krótkich, ale zawsze fenomenalnych przerywnikach... Zabrakło jedynie Johnego Cleesea... A całość poprowadził Eric Idle. Z jednej strony świetne przedstawienie muzyczne i fajne widowisko, wszystko dowcipnie przygotowane, zadbane jakieś nawet małe drobiazgi (np. jakieś gesty czy zakładane na chwilę przez artystów z drugiego planu stroje)... Z drugiej - co jeszcze ważniejsze - teksty. Połączenie śpiewu operowego z absurdalnymi pomysłami Pythonowców, zmiany nastrojów, mieszanie muzyki poważnej i rozrywkowej - po prostu świetna zabawa. Mozart, Heandel, ale i Dylan i dowcipy muzyczne. Royal Albert Hall chyba takich wygłupów jeszcze nie widziała.
Kto zna film ten samą historię Briana, którego omyłkowo lud Judei bierze za Mesjasza ten nie będzie specjalnie zgorszony, a dla kogoś kto filmu nie widział też większość żartów powinna być czytelna. Czy muszę dodawać, że polecam?
A na koniec ciekawostka! Stary dobry Bruce, czyli staruszek, który niegdy nie zrzucił dżinsów i nie przestał kochać bluesa nagrał nową płytę... Jak tego słucham to od razu wracają wspomnienia i jego dawne nagrania :) Facet się nie zmienia, albo nawet na starość staje sie coraz lepszy. Portal kultura online znalazł miejsce gdzie można tego posłuchać w całości. Polecam!
To mi przypominało czasy, gdy pierwszy raz oglądałam "Żywot Briana". Co ważne, u koleżanki, która ten film wypożyczyła (tak to były jeszcze czasy wypożyczalni kaset wideo). Kiedy ja się tam kładłam ze śmechu, ona oburzona wyłączyła film i powiedziała, że takiej kpiny z Boga to oglądać nie będziemy! Naprawdę się wzburzyła i filmem i moim zachowaniem. Trzeba było potem wypożyczyć samej i obejrzeć do końca u siebie w domu :)
Ja czasem aż boję się czytać ponownie, to co napiszę. Zawsze coś do poprawki :) Obawiam się jednak, że to nie koniec moich komentarzy. Zrobiłam dziś krótki "przegląd" i już mnie palce swędzą, żeby się na temat kilku filmów i książek wypowiedzieć ;)
ależ bardzo Cię proszę! W końcu po to ten notatnik między innymi powstał. Co prawda fajnie prowadzić takie zapiski dla siebie samego, ale dyskutować sam ze sobą nie będę :)
Gratuluję współpracy z Gutkiem :)
OdpowiedzUsuńA Monty Python - no cóż, sama ta nazwa jest rekomendacją.
To mi przypominało czasy, gdy pierwszy raz oglądałam "Żywot Briana". Co ważne, u koleżanki, która ten film wypożyczyła (tak to były jeszcze czasy wypożyczalni kaset wideo). Kiedy ja się tam kładłam ze śmechu, ona oburzona wyłączyła film i powiedziała, że takiej kpiny z Boga to oglądać nie będziemy! Naprawdę się wzburzyła i filmem i moim zachowaniem. Trzeba było potem wypożyczyć samej i obejrzeć do końca u siebie w domu :)
OdpowiedzUsuńPS Dzięki za tę notkę, poszukam i obejrzę na pewno :)
OdpowiedzUsuńbardzo proszę, dzięki temu że o nią spytałaś przynajmniej miałem okazję do niej wrócić i błędy poprawiam :)
UsuńJa czasem aż boję się czytać ponownie, to co napiszę. Zawsze coś do poprawki :) Obawiam się jednak, że to nie koniec moich komentarzy. Zrobiłam dziś krótki "przegląd" i już mnie palce swędzą, żeby się na temat kilku filmów i książek wypowiedzieć ;)
OdpowiedzUsuńależ bardzo Cię proszę! W końcu po to ten notatnik między innymi powstał. Co prawda fajnie prowadzić takie zapiski dla siebie samego, ale dyskutować sam ze sobą nie będę :)
Usuńhttp://www.nytimes.com/2014/07/03/theater/up-to-its-old-tricks-monty-python-reunites.html?smid=fb-nytimes&WT.z_sma=TH_MST_20140702&bicmp=AD&bicmlukp=WT.mc_id&bicmst=1388552400000&bicmet=1420088400000&_r=2 :)
OdpowiedzUsuńwidziałem wczoraj :)
UsuńCzyli jestem do tyłu z wiadomościami :) Gdzie widziałeś?
OdpowiedzUsuńoczywiście nie występ, a informacje o nim, konferencję prasową i spot ze Stones'ami
UsuńMoże jednak powinnam mieć telewizor, albo przynajmniej częściej zaglądać do zagranicznych wiadomości ;)
OdpowiedzUsuń